Serię wpisów, w której będę polecać lokalne biznesy, zaczyna sklepik Flor de Barcelona.
Na jednej z klimatycznych uliczek dzielnicy el Born, blisko stacji metra Sant Jaume, tuż obok zabytkowej apteki i wśród suszącego się na balkonach prania, mieści się sklepik z lokalnymi pamiątkami. Prowadzi go zawsze uśmiechnięty Manel. Choć miejsce nazywa się Flor de Barcelona, wcale nie jest kwiaciarnią. 😉

Co kupimy w tym sklepie z pamiątkami?
Lokalnie projektowane i wytwarzane pamiątki z symbolem kwiatuszka z czterema płatkami. Ja uwielbiam torby, zeszyty i ołówki. Od zeszłego roku moim hitem stała się butelka-termos! Stworzona we współpracy z profesjonalną firmą zajmującą się produkcją termosów jest genialna! Woda pozostaje bardzo długo zimna, co jest zbawieniem w lato. Ostatnio przyszykowałam sobie herbatę i nie mogłam się jej napić podczas wycieczki bo była tak gorąca. Następnego dnia rano jeszcze trzymała ciepło! Butelki dostępne są w wielu kolorach, polecam je serdecznie! Sprawdzone 🙂
W ofercie znajdziecie również obrusy, fartuszki do gotowania, kubki i wiele innych rzeczy.


Dlaczego kwiatek?
Spacerując po Barcelonie na 100% zauważycie, że ogromna część płytek chodnikowych wygląda jak kwiatek z 4 płatkami. Wystarczy na chwilę spojrzeć pod nogi. To tak zwany panot de flor, który stał się jednym z symboli Barcelony. Można powiedzieć, że tworzy istny betonowy ogród w mieście.
Ciekawostka
Na początku XX wieku kolorowe secesyjne budynki wyrastały w mieście jak grzyby po deszczu, ale zapomniano o chodnikach… W 1906 roku miasto ogłosiło konkurs na projekt płyt chodnikowych, aby uporać się z błotem, które m.in. bardzo brudziło piękne suknie eleganckich pań ;). Poważnie mówiąc, był to problem na bardzo dużą skalę. Doszło do tego,że zaczęto wyśmiewać się z Barcelony nazywając ją błotnistym miastem. W gazetach ukazywały się prześmiewcze ilustracje scenek z życia ‘eleganckich’ mieszkańców. W konkursie wyłoniono pięć modeli płyt chodnikowych. Dziś używa się tylko dwóch. Jednym z nich jest panot de flor.
Często projekt panot de flor przypisuje się jednemu z najlepszych architektów secesyjnych, który nazywał się Josep Puig i Cadafalch. Dlaczego? Ponieważ zaprojektowana przez niego podłoga w westybulu słynnej kamienicy Casa Amatller jest bardzo podobna. Nie ma na to jednak 100% dowodów, a firma, która wygrała konkurs całkowicie temu zaprzeczyła. Wybierzcie się na gorącą czekoladę do Casa Amatller i sprawdźcie sami. 😉
SKLEP FLOR DE BARCELONA – Dlaczego warto wspomóc ten biznes?
Wracając do sklepu, chciałam jeszcze dodać, że jego wielkim atutem jest to, iż wszystko wytwarzane jest lokalnie, z poszanowaniem zarówno materiałów jak i pracowników. Manel Bonet i jego przyajciele Martí i David są projektantami bardzo zaangażowanymi w zrównoważony rozwój. Oprócz tego, że mają swoją małą szwalnie, to artykuły papiernicze, które zamawiają u lokalnych dostawców, produkowane są przy użyciu papieru fsc oraz ekologicznych atramentów. Nawet obliczyli ślad węglowy wyemitowany przez firmę.
Manel powiedział mi, że niedługo będą organizować pierwszy jarmark lokalnych rzemieślników na ulicy Boria. Możecie spotkać ich również co miesiąc na targu rzemiosła Fet al Born na ulicy Passeig del Born.
Zajrzyjcie do Flor de Barcelona po pamiątki z Barcelony, polecam serdecznie!





0 komentarzy